ACTIVATED BY SOUL

Podejście naukowe

PODEJŚCIE NAUKOWE

Uwielbiam łączyć sferę ducha (świadomości) z podejściem naukowym i uważną obserwacją rzeczywistości. Te dwie pozornie odległe od siebie krainy mają ze sobą tak wiele wspólnego…. A nawet powiem więcej idą ze sobą ramie w ramie! W swoim rozwoju  i eksploracji tej ścieżki łącze podejście mistyczne z neurobiologią i fizyką kwantową. Tylko wtedy możemy dostać pełny obraz. Oczywiście wiele tematów, w które się zagłębiamy ma jeszcze mnóstwo niewiadomych, a niektórych z nich nie da się opisać naukowym słownictwem bo wykraczają poza powszechne zrozumienie…

Jako jedna z nielicznych w Polsce przeprowadziłam próbę naukową, w której mierzyliśmy wpływ pracy z energią (aktywacji) na fale mózgowe. Wyniki wyszły niezwykle ciekawie! Próba została przeprowadzona podczas jednej z moich Ceremonii Aktywacji na 7 kobietach i jednym mężczyźnie, a przeprowadziła ja Mila Orlińska z Instytutu „Neuromedytacja Polska”. Pod spodem wklejam fragment raportu z tego wspaniałego eksperymentu. Przeczytajcie bo warto przyjrzeć się temu jakie korzyści czerpie nasz mózg i cała nasza Istota z głębokich stanów medytacyjnych i transowych.

RAPORT:

„Mistyczne doświadczenie pod lupą

Warsztaty odbyły się w przepięknej przestrzeni wypełnionej bielą, światłem, ciszą i spokojem. Natasza przywitała mnie ciepłym, łagodnym głosem i naturalnym przytuleniem. Obie byłyśmy podekscytowane tym, czego zamierzałyśmy tego dnia dokonać: pokazać, że nauka nie kłóci się z metaforą – czyli z werbalnym opisem tego, na co nauka (jeszcze) nie ma logicznego modelu. Mowa oczywiście o doświadczeniu mistycznym.

Postanowiłyśmy przeprowadzić pomiar fal mózgowych podczas warsztatów Nataszy. Ich tytuł – „Aktywacja Wyższej Świadomości” – może brzmieć egzotycznie, zwłaszcza dla tych, którzy do tej pory trzymali się z dala od podobnych tematów. Dla mnie jednak dużo ważniejsze od samej nazwy jest to, co faktycznie dzieje się z uczestnikami w trakcie takich warsztatów.

Już po swoim osobistym doświadczeniu na warsztatach Nataszy czułam, że to będzie wyjątkowa przestrzeń do eksploracji – i rzeczywiście, EEG pokazało, że umysły uczestników przeszły przez stany, których nie da się w prosty sposób zaklasyfikować jako zwykły „relaks”, „skupienie” czy „medytację”. Była w tym dynamika, głębia i płynność.

Na samym początku dominowały fale alfa – co było do przewidzenia. Gdy zamykasz oczy, odcinasz bodźce wzrokowe, a muzyka i przestrzeń sprzyjają odprężeniu, mózg naturalnie zaczyna oscylować w tym zakresie. To sygnał, że uwaga przestaje być skierowana na świat zewnętrzny, a zaczyna koncentrować się na wewnętrznych procesach.

Ale to nie była zwykła relaksacja. Bardzo szybko zaczęła narastać aktywność theta, fal związanych z głęboką introspekcją, ze stanami, w których umysł zaczyna „płynąć”. Nie jest to już tylko spokojne trwanie w ciszy, ale raczej wewnętrzna podróż. Theta to poziom, w którym słowa przestają być aż tak ważne, a komunikacja odbywa się bardziej poprzez skojarzenia, wizje, odczucia. To właśnie w tym zakresie EEG pojawiły się najbardziej wyraźne zmiany.

Momentami EEG pokazywało wzrosty entropii – większą chaotyczność sygnału mózgowego. Mózg na chwilę tracił stałą strukturę fal i przechodził w stan większej płynności. Bardzo przypominało to to, co obserwuje się podczas hipnagogii – na granicy snu i jawy, kiedy myśli stają się obrazami, a granice między „ja” a otoczeniem rozmywają się.

Nie oznacza to jednak, że umysły uczestników „rozpuszczały się” bez kontroli. Wręcz przeciwnie. W EEG było widać, że od czasu do czasu aktywność fal alfa wracała, stabilizując ten proces. W efekcie był to coś w rodzaju transu lub świadomego śnienia – chwilami pojawiały się też krótkie skoki fal gamma, zwykle towarzyszące nagłym wglądom lub intensywnej percepcji.

Atmosfera pozbawiona oceniania, bez narzucania treści czy zbytniej narracji, sprawiła, że doświadczane przez uczestników stany były w pełni autentyczne, nie wynikające z sugestii.

Wpłynęło na to wyjątkowe połączenie czynników: muzyki, niezwykłych dźwięków, którymi Natasza wzbogaca swoje warsztaty, jej pełnego ciepła dotyku oraz stworzonej przez nią przestrzeni akceptacji i swobodnej ekspresji.

Stan umysłu, zwany hipnagogią, w dużej mierze dezaktywuje naszą korę nową – tę nowszą część mózgu, odpowiedzialną między innymi za ocenianie, krytykowanie, szufladkowanie, planowanie, racjonalizowanie czy nazywanie. Wyciszają się też obszary związane z nieustanny wewnętrzny dialogiem i wszystkimi historiami, jakie o sobie opowiadamy. Na chwilę przycicha nasze ego.

Dzięki, temu chociaż na chwileczkę przestajemy czuć się tak bardzo odrębni i samotni. Stajemy się cześcią całości i łatwiej jest nam dostrzec, że jest w niej dla nas miejsce. Odbieramy siebie jako niezbędny element świata, w którym żyjemy. czując to w chęci do doświadczania i działania, do życia. Tworzy się przestrzeń w naszej głowie, w której mamy szansę dostrzec swoją unikatową funkcje w tym świecie, która pasuje tyko i wyłącznie do nas.

W tym stanie uaktywnia się sfera, w której słowa nie są potrzebne, a my mamy lepszy kontakt z emocjami, odczuciami, zmysłami, wspomnieniami i marzeniami. By to sobie wyobrazić, można posłużyć się uproszczonym modelem mózgu, uwzględniającym regiony ewolucyjnie starsze (rdzeń mózgu, układ limbiczny) oraz nowsze (kora nowa). Układ limbiczny jest związany z emocjami i stanowi pewnego rodzaju emocjonalną pamięć całego naszego życia, zwłaszcza wczesnych lat dzieciństwa. To tu „przechowujemy” lęki, nadzieje, wzorce przywiązania, wierzenia, ale też nawyki i uzależnienia. Ta starsza część mózgu nie rozumie języka wprost – komunikuje się z nami poprzez emocje, wizje, sny, metafory, muzykę czy sztukę.

Gdy wchodzimy w stan hipnagogii, nasza kora nowa na chwilę „schodzi ze sceny”, dzięki czemu można skontaktować się głębiej z tym, co ukryte w układzie limbicznym. A ponieważ w takim stanie podatność na sugestię bywa wyższa (podobnie jak w hipnozie), bardzo ważne jest, by prowadzący warsztaty nie narzucał gotowych rozwiązań ani nachalnych ideologii. Uczestnik powinien mieć tu pełną autonomię i bezpieczeństwo.

W praktyce to pozwala nam pracować z naszą podświadomością. Okazuje się, że to ona w dużej mierze rządzi naszymi decyzjami, niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie. Dlatego sam mechaniczny rytuał afirmacji („powtarzam coś przed lustrem”) może nie zadziałać, gdy w głębi nie wierzymy w te słowa. Tego rodzaju warsztaty to jeden ze sposobów na skomunikowanie się z tą częścią mózgu, ze swoim wnętrzem, ze swoją “wyższą świadomością”.

Z mojego doświadczenia wynika, że tak naprawdę efekt warsztatów w dużej mierze zależy od prowadzących: od ich talentu, empatii i wewnętrznej pracy, która pozwala im stawiać proces uczestników ponad własne ego – w każdej sekundzie zajęć, zarówno w trakcie, jak i przed, i po nich. Nie chodzi tu nawet o chęć „ratowania” czy „pomagania”, ale o stworzenie przestrzeni, w której każda aktywność jest naprawdę dla i o uczestnikach. Zadaniem prowadzącego jest jedynie stworzyć warunki, poprowadzić umysł uczestnika w doświadczanie jego własnego wnętrza i towarzyszenie w jego procesie, a nie kierowanie nim. Natasza jest właśnie takim przewodnikiem.”

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej odwieź mój kanał na YouTube:

https://www.youtube.com/watch?v=cgxiwUTc05Y&t=8s

Wywiad z Milą Orlińska:

https://www.youtube.com/watch?v=Zugi4XW_fDg&t=6s

 
ACTIVATED BY SOUL

Masz pytania?
Skontaktuj isę ze mną!